Czyj to proces ? Bieguny stylów pracy trenera

Mam wrażenie, że wśród osób pracujących z grupami istnieją z grubsza dwa podejścia do pracy (ale i efektywności, doboru narzędzi, stylu). Dwa podejścia związane z procesem grupowym. Pierwsze to  akceptacja i budowanie warsztatu w oparciu o proces, drugie to zaprzeczanie istnieniu procesu i forsowanie programu pomimo życia grupy. Widzę je jako bieguny kontinuum  stylów pracy trenerskiej. Pomiędzy nimi pewnie tyle odmian pośrednich co prowadzących grupy trenerów.

Pytanie jak to jest, że ktoś preferuje taki styl a ktoś inny styl. Jak dokonujemy wyboru? Czym się kierujemy? Wydawałoby się, że tematyka spotkania (szkolenia, warsztatu) mogłaby mieć wpływ, może nawet wyznaczać styl pracy. Często słyszę takie wyjaśnienia. Moja logika, kiedy próbuję się z tym poukładać, podpowiada pracę opartą o proces w tematyce wokół kompetencji społecznych, odejście od procesu w tematach twardych.

Projektowałem i poprowadziłem wiele warsztatów na różne tematy i jestem zdania, że każdy można poprowadzić aktywizująco, w kontakcie z ludźmi, oprzeć na zasadach, uczyć przez doświadczenie itd.

Oprócz prowadzenia bywam też na szkoleniach. Lubię uczestniczyć w szkoleniach prowadzonych przez innych trenerów. Lubię superwizować, szczególnie te warsztaty realizowane w jakoś inny, nowy sposób. Ciekawię się, uczę, bawię.

Widziałem warsztaty skutecznie uciekające jakiejkolwiek kategorii czy przyporządkowania.  Co ciekawe, spotkałem się z prowadzeniem zajęć w najbardziej miękkich tematach z zupełnym pomijaniem istnienia procesu, bez niemal jakiejkolwiek pracy angażującej grupę. (pomijam pozorne sesje pytań w rodzaju czy są jakieś pytania ?) Miałem wrażenie, że obecność grupy jest wszystkim co grupowe w tych zajęciach. Bo właściwie jest w nich prowadzący i odbiorca. Odbiorca jest przecież po to by odbierać. I to jego rola. W szczególności zaś nie po to by mieć zdanie i je ujawniać, ciekawić się, dyskutować z odsunięciem choć na chwilę prowadzącego i jego Ego;).

Ujawnianie spontanicznie opozycyjnych tez to prawdziwa plaga. Kiedy pytam o powód  wyboru tego wariantu sposobu pracy w odpowiedzi słyszę odwołanie się do zamiaru osiągania najlepszych wyników.  Czas takiego szkolenia (pracy z grupą, pracy z „odbiorcą”) przeznaczany jest tu na  przekaz. Przekaz wiedzy. Oto i wiedza w ten sposób jest przekazywana. Z najlepszym, jakże by nie, rezultatem. Miernikiem jest ilość. Niekiedy ilość slajdów PPT.

Pytanie z którym pozostaję niezmiennie od wielu lat. Po co uczestnikowi wiedza? Twarda akademicka wiedza w postaci modeli i wyliczanek, zależności.

Co ma z nią zrobić. Ilu uczestników potrafi zbudować most pomiędzy Wiedzą a jej użyciem w praktyce? Ilu jest w stanie wytrzymać pozostając w uwadze taki przekaz wiedzy? Czyj czas jest w takiej formie wykorzystywany a czyj tracony?

 

Bartosz Płazak

 

Ranking chwilówek

Dodaj komentarz