Podwójna rola trenera

Wśród trenerów pracujących z grupami obserwujemy całe spektrum różnorodnych podejść do prowadzenia szkoleń. Jedną z podstawowych kategorii różnicujących te podejścia jest stosunek do ujawniania siebie na zajęciach i wchodzenia w proces grupowy na podobnej zasadzie jak inni uczestnicy grupy.

Zatem z jednej strony mamy trenera, który nie ujawnia siebie, nie mówi o swoich emocjach, osobistych przeżyciach i  nie wchodzi w bezpośrednie interakcje z uczestnikami zajęć. Taki trener jest niejako poza grupą. Wprawdzie prowadzi zajęcia, ale jest w pozycji zewnętrznej: obserwuje, interweniuje, ale nie wchodzi w relacje. Z drugiej strony mamy trenera, który ujawnia siebie, mówi o swoich emocjach i nawiązuje bezpośrednie interakcje z uczestnikami. Jest wewnątrz grupy, dzieląc z nią jej doświadczenia i będąc jej członkiem.

Jaką cenę płaci trener za nieujawnianie siebie? Przede wszystkim musi w znaczący sposób kontrolować swoje emocje w obszarze ich wyrażania i ekspresji. Jeśli więc przeżywa złość, to musi z nią coś zrobić, nie dając sobie prawa do jej wyrażenia wprost. Podobnie jest z pozostałymi emocjami. Takie niewyrażone emocje są energią, która ostatecznie zostaje zamrożona w postaci określonych napięć w ciele. W dłuższym czasie może to prowadzić do różnych objawów psychosomatycznych. Nadmierna samokontrola w zakresie wyrażania emocji przyczynia się do sztywności i fasadowości w relacjach międzyludzkich. W takim przypadku trener jest wyłącznie w roli i jego funkcjonowanie sprowadza się do interwencji mieszczących się w ramach tej roli. Kontrola wyrażania emocji może też znacząco upośledzić ich doświadczanie. By uchronić się przed przykrymi konsekwencjami energii, która nie została uzewnętrzniona, trener może odciąć się od możliwości samego doświadczania emocji. Unikanie zaangażowania, dystansowanie się, koncentrowanie się na aspekcie poznawczym, to strategie sprzyjające niedopuszczaniu do siebie emocji. Jednak odcinanie się od emocji powoduje odcięcie się od ważnego źródła wglądu. Funkcjonowanie wyłącznie w oparciu o sferę poznawczą znacząco upośledza możliwości pełnego i twórczego reagowania w sytuacjach, które wymagają nie tyle twardego rzemiosła, co elastycznej i przenikliwej intuicji. Ta zaś potrzebuje otwartego i pełnego dostępu do sfery doświadczenia emocjonalnego.

Trener, który nie ujawnia swoich emocji, z pewnością spostrzegany jest przez uczestników w sposób spójny. Prowadzący to nie członek grupy, ale szczególna rola, która ma jasne zasady funkcjonowania. Niestety, bycie w roli w tym przypadku sprawia, że ludzki wymiar kontaktu z trenerem jest mocno zakłócony. Trener reaguje nie jak człowiek, ale jak profesjonalista. Nie ujawnia emocji w sytuacji, gdy w grupie momentami emocje sięgają zenitu. Jest spokojny, zdystansowany i nie wchodzi w osobiste relacje. To wszystko sprawia wrażenie dużego profesjonalizmu, jednak w kategoriach ludzkich jest trudne do przyjęcia w formule pracy, gdzie otwartość, bliskość, osobiste zaangażowanie i emocje są podstawowymi wymiarami aktywności. Uczestnicy są prawdopodobnie bardzo zainteresowani tym, co przeżywa trener. Jego emocje oraz sposób, w jaki sam mógłby wchodzić w relacje, są ważnym wkładem w proces uczenia się podczas zajęć. W tym przypadku jednak się to nie dzieje, co znacząco ogranicza możliwości oddziaływania trenera na proces uczenia się.

Zatem nieujawnianie emocji przez trenera powoduje konsekwencje dla niego samego w postaci mniejszego lub większego odcięcia się od własnego afektu oraz dla uczestników, którzy w aspekcie ludzkim i relacyjnym nie mają kontaktu z trenerem, co ogranicza ich możliwości uczenia się.

Z drugiej strony trener ujawniający siebie jest w podwójnej roli: prowadzi grupę i jest jej członkiem. To może rodzić u uczestników spore zamieszanie. Które zachowania trenera wypływają z jego roli, a które są jego osobistym wkładem w to, co się dzieje w grupie? Bycie w podwójnej roli jest szczególnie trudne dla uczestników, którzy mają problem z autorytetami. Z pewnością skutkuje to większym prawdopodobieństwem przeniesienia, gdyż jako autorytet trener wchodzi w bezpośrednie interakcje. Rośnie też prawdopodobieństwo przeciwprzeniesienia, w którym to trener rzutuje na uczestnika swoje nieuświadomione uczucia.

Mimo tych trudności i niewątpliwych kosztów, ujawnianie siebie przez trenera ma bardzo duże znaczenie dla jego wewnętrznej spójności (nie musi odcinać się od uczuć i wyraża je swobodnie) oraz wnosi do grupy istotny aspekt ludzki. Trener jest zwykłym człowiekiem, z którym można mieć relację i w oparciu o nią uczyć się ważnych rzeczy. Tym bardziej, że trener jako uczestnik grupy jest ważnym modelem w zakresie tych kompetencji, które chce rozwijać u innych.

Podsumowując, warto podkreślić, że trener zawsze pracuje sobą. Jego podstawowe zasoby to nie rzemieślnicze procedury, których się nauczył (choć i one są ważne), ale kompetencje psychospołeczne, które pozwalają mu wchodzić w relacje tak, jak chce, by czynili to inni uczestnicy grupy. W tym procesie trener jest ważnym modelem. Z życzliwością wobec uczestników ujawnia siebie w takim stopniu, w jakim spostrzega użyteczność tego zabiegu. W ten sposób przyczynia się do rozwoju w grupie zaufania, spójności i autonomii.

Ryszard Kulik 

Dodaj komentarz