Strategie przetrwania

Jeśli trener pracuje z grupą w dłuższym cyklu szkoleniowym, ma szczególną okazję obserwować dynamikę procesu grupowego, manifestującą się w postaci faz rozwoju grupy. Innymi słowy grupa przechodzi od początkowej układności i zależności poprzez konflikt do dojrzałej i pełnej współpracy. Treścią tych faz są interakcje między uczestnikami, w których również następuje przejście od początkowej fasadowości kontaktów, poprzez konfrontację do pełnego i autentycznego spotkania ze sobą. Szczególną rolę w tym procesie odgrywają strategie przetrwania.

Strategie przetrwania są wyuczonymi sposobami radzenia sobie z ryzykiem zranienia w relacji interpersonalnej. Bliskość z drugim człowiekiem zawsze niesie ze sobą ryzyko zranienia. Tam, gdzie otwieramy się na drugiego człowieka i stajemy w swojej prawdzie, tam też najbardziej ryzykujemy poczuciem odrzucenia i obniżeniem własnej samooceny. W związku z tym, w relacjach interpersonalnych w ciągu życia wypracowujemy własne strategie przetrwania, których funkcją jest chronienie nas przed zranieniem ze strony innych. Te strategie są funkcjonalne, szczególnie w sytuacjach, w których kontakty z innymi są powierzchowne. Z panią ekspedientką czy nauczycielką mojego dziecka nie wchodzę w głębokie relacje i pozostaję na poziomie fasadowych ról społecznych. Owa fasadowość i maska społeczna, jaką zakładam, jest synonimem strategii przetrwania. Jednak to, co dość dobrze działa, gdy identyfikujemy się z fasadową rolą społeczną, w sytuacji bliskości i intymności staje się bardziej przeszkodą niż ułatwieniem.

W grupach pracujących w dłuższych cyklach szkoleniowych kontakty międzyludzkie ewoluują od początkowej fasadowości do pełnej autentyczności. W tym procesie każdy z uczestników ma do przejścia próg, w którym rozstaje się z własną strategią przetrwania na rzecz otwarcia i autentycznego spotkania z drugim człowiekiem.

Przejście tego progu wcale nie jest łatwe. Przede wszystkim wiąże się z przeżyciem lęku przed zranieniem. Co się stanie, gdy pokażę swoją prawdziwą twarz? Czy inni przyjmą mnie takim, jaki jestem?

Ale dlaczego mieliby mnie odrzucić? Otóż to: pod fasadową maską czają się różnorodne emocje, które nie zawsze są łatwe dla innych. Przede wszystkim kłopotliwa jest złość. To właśnie ona poddana jest najbardziej rygorystycznym normom społecznym. Raczej ukrywamy uczucia złości, staramy się być mili i uprzejmi, co stanowi istotę strategii przetrwania. Generalnie jak najmniej emocji, które są źródłem kłopotów i jak najwięcej racjonalnego podejścia.

To nie może się jednak udać w dłuższej perspektywie czasowej, gdy uczestnik nieustannie jest w interakcji z innymi skutkującej większa bliskością. W końcu następuje załamanie, co oznacza uwolnienie trzymanych do tej pory na wodzy emocji (głównie złości). Zwykle przejście tego progu ma dramatyczny przebieg i łączy się z rozczarowaniem, smutkiem i poczuciem porażki. Miało być przecież tak pięknie, a wyszło – jak zwykle.  Ale zaraz za tymi przeżyciami pojawia się ulga, że już dłużej nie trzeba się kontrolować, że można wobec innych stanąć w prawdzie. Tym bardziej, że ci inni wcale nie trwają w świętym oburzeniu – oni również doświadczają ulgi oraz prawdziwego spotkania. I sami są w swoim procesie rozstawania się z własną strategią przetrwania.

Autentyczne spotkanie z drugim człowiekiem wymaga zrzucenia maski społecznej i porzucenia własnej strategii przetrwania. I chociaż ten proces często jest bolesny, to nagroda jest wielka. Jest nią bliskość z drugą osobą oraz otwartość na przepływ życia w postaci różnorodnych emocji.

 

Ryszard Kulik

Dodaj komentarz