Właściwie to nic wielkiego. Powtarzasz to, co przed chwilą powiedziała osoba, z którą rozmawiasz. Zależy Ci na kontakcie i chcesz uniknąć nieporozumień, więc sprawdzasz, czy dobrze rozumiesz, co słyszysz. Być może przez powtarzanie chcesz zapamiętać informacje, które ta osoba przekazuje. Tak może działać parafraza. Stosuje się ją jako podstawowe narzędzie aktywnego słuchania, a usłyszane treści zazwyczaj ubiera się we własne słowa. To wiemy z teorii o efektywnej komunikacji. Ale parafraza, czy inaczej powtarzanie, tego co słyszysz, może mieć o wiele głębszy efekt dla obu stron.

Aby komunikacja miała miejsce, potrzebny jest nadawca komunikatu i jego odbiorca. Komunikat jest zakodowany w specyficzny sposób – jak np. w odpowiednim szyku słów lub gestów, przekazywany przez wybrany kanał łączący obie strony, np. w rozmowie telefonicznej lub podczas spotkania w cztery oczy. Co sprawia, że zwracamy się do kogoś z danym komunikatem? Przyjmijmy kilka założeń. Za każdym komunikatem stoi jakaś potrzeba – czegoś chcemy lub potrzebujemy w związku z tą osobą, sytuacją, naszym stanem w danym momencie. Komunikat możemy zakodować w sposób odpowiedzialny, czyli taki, w którym jasno komunikujemy, o co nam chodzi, albo w sposób nieodpowiedzialny, gdy “owijamy w bawełnę”. To ostatnie nie musi wynikać z naszej intencji, ponieważ niekoniecznie zawsze mamy świadomość, o co nam chodzi, kiedy zaczynamy komunikację. Tak samo odbiorca może w sposób nieodpowiedzialny odkodować nasz komunikat, bowiem może usłyszeć to, co chce lub wziąć nasze słowa za właściwą treść, którą chcemy przekazać. Odbiorca może mieć jakieś poczucie lub wrażenie po odbiorze komunikatu, ale niekoniecznie usłyszeć o co dokładnie chodzi. Może wówczas zachować się w sposób, którego nie przewidzieliśmy.

Jak więc słuchać i odbierać komunikat w sposób odpowiedzialny? Zanim padnie odpowiedź, potrzebne jest nam jeszcze jedno założenie: komunikacja trwa dopóki właściwy komunikat nie zostanie odebrany, czyli usłyszany. Innymi słowy: jeśli usłyszysz, co do ciebie mówię, i będę mieć pewność, że to, co słyszysz, jest tym, co do ciebie mówię, to pojawi się we mnie uczucie ulgi, że zostałam zrozumiana i mogę zakończyć tę komunikację. I zająć się czymś innym. W innej sytuacji może być tak, że przez cały dzień będę próbowała ci to przekazać na wiele różnych sposobów, do momentu aż usłyszysz, w czym rzecz. I tutaj ze swą mocą przybywa parafraza.

Najlepiej przetestować to przy najbliższej okazji. Kiedy kogoś słuchasz, poproś, aby w czasie swojej wypowiedzi robił/robiła krótkie przerwy, abyś mógł/mogła powtórzyć to, co słyszysz. Nie ma potrzeby, aby ubierać to wyszukane własne słowa, powtarzaj możliwie wiernie  i często. Umów się ze swoim rozmówcą, że po każdym powtórzeniu da ci sygnał, że to jest dokładnie to co powiedziałeś (najprościej słowem TAK) albo niech cię skoryguje, jeśli to nie to (powtórzy jeszcze raz, co chce powiedzieć). Być może wydaje ci się to teraz dość sztuczne, niemniej w praktyce, po chwili powtarzania, odkryjesz, że rozmowa zmierza do sedna – tego co ma być przekazane. Kolejne potwierdzenia – TAK – od osoby, z którą rozmawiasz, pozwolą jej bez blokad z twojej strony, powiedzieć dokładnie to, co potrzebuje być wypowiedziane. Co więcej, takie powtarzanie i potwierdzanie, pozwala zejść głęboko w procesie wewnętrznego odkrywania, o co tak naprawdę chodzi, a więc jaki jest najgłębszy komunikat. Gdy osoba, z którą rozmawiasz powie dwa razy to samo po twoich powtórzeniach, to jest najprawdopodobniej właściwa treść, która ma do ciebie trafić. Jest to tzw. pętla domknięcia komunikacji.

Niektórzy mówią, że pod każdym aktem komunikacji kryje się komunikat “kocham cię”. Zapraszam cię do eksperymentu, by to sprawdzić.

Emilia Ślimko

Dodaj komentarz