O kończeniu. Dlaczego podsumowanie jest ważne?

O kończeniu. Dlaczego podsumowanie warsztatów jest ważne. Holistyczne szkice trenerskie.

Wydaje się, że wystarczy dojść do jakiegoś miejsca oznaczonego jako cel. Osiągnąć jakiś rezultat. Że przebyta droga i osiągnięcie celu to wystarczające oznaki dokonania się czegoś. Że oczywiste jest, że  to już  jest to. Że jest dokończone, w całości w pełni.  A jednak to co dzieje się lub nie dzieje  już na poziomie uchwytnym nie zawsze tego dowodzi. Bardziej ulotna perspektywa tym bardziej.  O ile patrzeć przez nie na zachodzące zdarzenia można dostrzec, że nie tylko droga jest jeszcze do pokonania, że proces cały czas trwa i że są jeszcze takie jego części które wciąż nie mają dopełnienia.

Długie procesy rozwojowe nie są łatwe. Wiele się w nich dzieje. Na poziomie uchwytnym i nazywalnym najłatwiej, mamy realizację programu. Są modele, teorie, umiejętności. Na poziomie ciut bardziej wymagającym są relacje a w nim wewnątrz emocje wokół nich i to co z nimi związane czyli role, przywództwo, normy. Głębiej, ale w grupie jest wiele procesów wokół potrzeb, celów, konfliktów, dążeń, nadziei, wartości. Istnieje też coś co jest wyczuwalne a nie łatwo daje się już wyraźniej uchwycić i jest to pole grupy, w którym jak ktoś bywa częściej i bywa uważny  ,  to dostrzega różnice.  O ile ludzie w grupie są ze sobą długo te wszystkie warstwy nakładają się, mieszają i trwają w tyglu,  który można by ogólnie nazwać procesem rozwoju grupy, rozwojem świadomości dziejącym się w niej i na parę innych sposobów mniej i bardziej twardych czy ulotnych jeszcze nazwać. Mniejsza o nomenklaturę.

Wiele grup jest porzucanych samym sobie. Więcej wielu uczestników grup czeka ten los z pewnością. Nie ma czasu, budżetu, programu, nikt nie wpada na pomysł, że jest coś jeszcze do zrobienia. Po prostu jest ostatni warsztat i mówimy sobie do widzenia. Program jest zrealizowany. Ani słowa o tym co dalej, co się wydarzyło, jaka jest tego wartość, co z tym zrobić. Tak przebiega wiele projektów uczelnianych, unijnych. W prywatnych szkołach zajmujących się kompetencjami społecznymi częściej można spotkać się z warsztatami czy treningami zamknięcia. Ale i tu księgowi i rynek robią swoje. Liczy się bowiem program.  Zrobiliśmy w materii to co było do zrobienia. Do widzenia. Zapraszamy znów. Kupiliście produkt, zjedliście i już. Bo uważamy, w dzisiejszym świecie,  że fakty, namacalne, nazywalne, dające się wyszczególnić  są najważniejsze. Mało kto patrzy na proces a więc na nas. A przecież program ma służyć ludziom. Jak coś przed tobą stoi nie jest jeszcze twoje. Musisz wejść w tego posiadanie. Tak jest z nieruchomościami. I z umiejętnościami.

Uczestnicy do tego stopnia nasiąkli tym podejściem, że są skłonni do odpuszczania warsztatów zamykających. Traktują je jak coś co (ponieważ nie merytoryczne)  można pominąć i że nic tam się już istotnego nie wydarzy. Tymczasem tam właśnie jest przestrzeń na to by się zatrzymać i zobaczyć sens  iluś  tam miesięcy czy lat życia. Może dostrzeżesz, że nic się nie wydarzyło, może zobaczysz wartość, może olśni cię, że właśnie skompletowałeś/łaś całość tego co Ci było potrzebne i jesteś już w pełni tym kto ma iść dalej. A może zobaczysz, że masz jeszcze lukę, ale tylko jedną i niewielką, i że jak ją zasypiesz to łatwo ruszysz w swoją drogę. I to uwolnienie dopiero nastąpi. Jeśli jednak nie weźmiesz udziału w zamknięciu, bo to tylko zamknięcie, formalność, rozdanie dyplomów a nie merytoryczny warsztat, możesz nie zauważyć tego co masz i kim jesteś, gdzie możesz z tego skorzystać lub tego czego nie masz i pójdziesz w świat z mniejszą swobodą, pewnością siebie, motywacją, albo coś Cię zaskoczy, albo coś będzie trzymać i pociągać w tył. Bo rzadko w programie jest o tym jak to co jest przekazane pasuje do Ciebie, jak Ty to asymilujesz, czy to w ogóle dla Ciebie albo co jest Ci jeszcze potrzebne by naprawdę się tym posługiwać. I później często ludzie mówią: „e, to nic nie daje, e słabo, e za mało… ”.  Może gdyby pomóc im uporządkować to co mają i to czego nie mają, zintegrować jedno czy drugie, albo jedno i drugie nie byłoby może tak źle…

Zamknięcie to też okazja by sobie i komuś podziękować. Branie i dawanie ma to do siebie, że cieszy ale pozostawia nierównowagę energetyczną. I tym jednym dziękuję, które możesz dać komuś, albo tym (proszę) co możesz odebrać można wiele zmienić. Może się stać domknięte to co nie było. Dopełnione wdzięcznością, która jest katalizatorem radości i poczucia sensu. To domykanie w warstwie relacji. Z prowadzącym i z innym uczestniczącym. To z punktu widzenia programu kompletnie nieistotne.

To wreszcie czas by spojrzeć wstecz zobaczyć Kim wszedłem/weszłam i pożegnać tego Kogoś z jego historią a przyjąć tego kto stoi teraz przed moim lustrem i przywitać Go, kiedy patrzy do przodu przed siebie.  Figura zamknięta. Teraz ruszaj w swoją stronę. Na swoją ścieżkę, w zgodzie ze sobą. Czym więcej masz porządku i jasności tym łatwiej ją będziesz widzieć i łatwiej nią becie Tobie  iść.

 

 

 

Dodaj komentarz