Oczekiwania, czyli bycie w relacji

Prowadząc grupy, obserwuję od jakiegoś czasu rosnący problem z terminem „oczekiwania”. Coraz większa liczba ludzi unika tego słowa w ogóle lub gotowa jest zamienić je na lepiej brzmiące „intencje”. W oczekiwaniach wydaje się być coś niestosownego. Jeśli ja oczekuję czegoś od ciebie, to tak, jakbym zabierał ci możliwość zachowania się zgodnie z twoim zamiarem. Oczekiwania w tym znaczeniu są rodzajem nacisku stawiającego drugą osobę pod ścianą.

W obszarze tak zwanego rozwoju duchowego posiadanie oczekiwań jest niemal takim nietaktem, jak puszczenie bąka w towarzystwie. Oczekiwania bowiem są mocno zakorzenione w ego. To przecież ono ciągle czegoś chce i żąda, ciągle jest nienasycone i głodne, ciągle wychodzi przed szereg, prowokując problemy. Tam, gdzie są oczekiwania, tam na pewno pojawią się problemy. Ostatecznie jeśli czegoś oczekujesz – to masz problem.

Najlepiej więc wyzbyć się oczekiwań. Uwolnić się od tego balastu i w pełni otwartości stanąć przed rzeczywistością, przyjmując wszystko to, co się pojawia. Czyż to nie piękna idea? Gdybyśmy tak wszyscy urzeczywistnili ten ideał, to świat byłby prawdziwym rajem. Na razie jednak trzeba zrobić wszystko, by pozbyć się oczekiwań.

No właśnie! Jeśli mamy się ich pozbyć, to niechybnie oznacza, że one są. Majstrowanie przy nich w celu ich odrzucenia przypomina zawracanie kijem nurtu rzeki. To się nazywa zaklinanie rzeczywistości. Najgorsza rzecz, jaka może ci się przytrafić, to, że… uda ci się pozbyć oczekiwań. To oznacza, że wyparłeś je, a one wtedy z ukrytego miejsca, poza twoją świadomością będą wyczyniać do woli.

A zatem, jeśli oczekiwania po prostu są, to może warto odkryć ich głęboki sens, a co najmniej przyjrzeć się im wnikliwie. Przede wszystkim oczekiwania kierują naszą uwagę na nasze wnętrze. Tam rozpoznajemy nasze potrzeby i pragnienia. Tak, jestem człowiekiem z krwi i kości, ugruntowanym w swoim tu i teraz i wiem czego chcę. Z tą wiedzą możemy skierować się na zewnątrz. Dzięki oczekiwaniom wychodzimy poza siebie do świata i do innych. Oczekiwania ufundowane są na emocjach i jako takie przygotowują nas na wejście w relację z drugą osobą. W bliskiej relacji spotykamy się przede wszystkim na poziomie emocjonalnym. Tam przeżywamy radość, złość, smutek i lęk. Każda z tych emocji jest informacją o tym, co dzieje się pomiędzy ludźmi, czyli czego chcemy i czego nie chcemy. Krótko mówiąc, tam gdzie jest relacja, tam są emocje, a gdzie są emocje, tam są oczekiwania.

Ale czyż to nie prowokuje samych problemów? Oczywiście, że tak! Oczekiwania są źródłem cierpienia, bo czegoś chcemy i tego nie dostajemy, lub czegoś nie chcemy i to dostajemy, lub nawet jeśli oczekiwania są spełnione i dostajemy to, czego pragniemy, to w końcu trzeba się będzie z tym pożegnać.

Docieramy tutaj do ważnego odkrycia. Rezygnacja z oczekiwań ma być sposobem na minimalizowanie cierpienia. W końcu tam, gdzie nie ma oczekiwań, nic nie może cię zranić. Ci, którzy wybierają tę ścieżkę, płacą jednak wysoką cenę w postaci braku bliskich relacji. Nie można bowiem być w bliskości z drugim człowiekiem i nie mieć emocji, a więc nie mieć oczekiwań. Tam, gdzie nie ma oczekiwań, nie ma też relacji. Jak brzmi w twoich uszach taki komunikat: „niczego od ciebie nie chcę; możesz robić, co chcesz…”?

Bycie w bliskiej relacji jest największą życiową nagrodą, ale wiąże się ona jednocześnie z największymi kosztami emocjonalnymi. Z drugiej strony można wybrać samotność bez oczekiwań. Z niepokojem jako trener i jako człowiek obserwuję, jak coraz większa liczba ludzi wybiera tę drugą opcję.

 

Ryszard Kulik

Dodaj komentarz