Pamiętam z własnych warsztatów trenerskich zdanie prowadzącego wtedy warsztat: nie jesteś ważny dla Uczestników. Wstrząs, zaskoczenie, zatrzymanie. Jak to? Nie jesteście ważni, warto to zauważyć-dodał. Dziś za moją znajomą trenerką zastępuję słowo „zauważyć” słowem  „przemedytować”.

Kiedy pracuję z ludźmi bardzo tego pilnuję. Kiedy mają już dość czegoś. Gdy spada energia, zainteresowanie, pojawiają się alternatywne propozycje. To potencjalnie jeden z  sygnałów, że jestem dla siebie zbyt ważny. Zanudzam, przedłużam, wchodzę nie tam, gdzie mogą albo chcą uczestnicy, zajmuję się tym, co mnie ciekawi. Zdarza się wciąż.

Uczestnicy są zainteresowani tym, co interesuje trenera do czasu. Kiedy ich doświadczenie podpowiada im, że ich potrzeby są pomijane, niezauważone, pojawia się z ich strony pomoc trenerowi  w zauważeniu tego, co pomija, wskazówka, zaproszenie, trudności. O ile je przyjmie, wszystko wraca do normy. O ile nie zauważy, zaczyna się większy kłopot.

Warsztat nie jest spotkaniem z ciekawym człowiekiem, pogadanką, zabawą dla umysłów i  tym, co błyskotliwego ma do pokazania trener albo jaki zabawny jest. W tym sensie nie jest czasem trenera. Mam niestety wrażenie, że wiele warsztatów jest tak prowadzonych… Ma świetne recenzje, bo uwalnia ludzi od myślenia o sobie (zamiast kierować ich na to właśnie). Prowadzenie warsztatów to służenie zgromadzonym osobom tym, co mam, w zakresie, który jest możliwy do przyjęcia przez uczestników, z uwzględnieniem znaczenia uczenia się na doświadczeniu własnym uczestników. Dlatego trener nie jest dla nich ważny. Ważne jest ich własne uczące doświadczenie, które ten prowadzący ma za zadanie im na warsztacie umożliwić. Idąc dalej, trener ma zachować swoje dla siebie w stopniu umożliwiającym najbardziej efektywne uczenie się grupy. I to może być trudne, kiedy trener ma zbyt dużą i ważną potrzebę zaistnienia, w tym sensie jest ważny.

Postawa kogoś kto jest „dla” wymaga pilnowania.

Krishnamurti zaczyna jedną ze swoich książek obserwacją tego, kto jest najważniejszy na świecie… Stawia to pytanie i odpowiada na nie: Ja. I to ja wciąż się wdziera, przejmuje kontrolę, kontroluje w kierunku tego, co ono chce, a nie tego, co jest potrzebne z zasady. Obserwator, który jest wtedy potrzebny, nie zawsze zdąży się uaktywnić, zanim ja rozpanoszy się w tym, co tak bardzo kocha, cokolwiek by to na tę chwilę było. Uważność. Dobrze by była cały czas blisko, towarzyszyła cały czas wszystkiemu co robisz. W miejscu pracy z grupą, z ludźmi w ogóle (lider, coach, terapeuta) to, co robimy powinno być ukierunkowane na korzyści, umowę, cele, temat, treść, czas w ten sposób w jaki jesteśmy z nimi umówieni z miejsca dorosłego.  

Bartosz Płazak