Podczas prowadzenia grup szczególną uwagę zwracam na oczekiwania uczestników zajęć. Wszakże w zdarzeniu edukacyjnym, jakim jest warsztat, spotykają się z jednej strony ludzie, którzy po coś przyszli i czegoś chcą, a drugiej osoba prowadząca, która może im to dać albo raczej stworzyć warunki uzyskania określonych korzyści.

Wśród wypowiadanych oczekiwań bardzo często pojawia się wiedza. Większość ludzi jest przekonana, że to, czego najbardziej potrzebują, to informacje na dany temat. W tym znaczeniu wiedza stanowi fetysz współczesności. „Wiedzieć” to prawdziwa cnota. Ten, który wie, ma już wystarczająco wiele, by zrobić użytek z tego zasobu. To dlatego jesteśmy zalewani potokiem informacji z nadzieją, że dzięki temu świat stanie się lepszym miejscem.

Czy wiedza gwarantuje, że posiadamy wszystko, co niezbędne, by działać z odpowiednim skutkiem? Wątpię. Ileż to razy wiedziałem, co należy zrobić, a tego nie robiłem? Ileż to razy informacje zamieniały się w martwą literę, grzebiąc ambitne plany?

Z definicji informacja jest czymś, co dociera do naszego aparatu poznawczego. A czy człowieka można zredukować wyłącznie do funkcji rozumowych? A gdzie emocje, gdzie ciało, gdzie sposoby reagowania? Czy ktoś jest w stanie nauczyć się jeździć na rowerze, czytając poradnik na ten temat?

Zatrzymywanie się na samej informacji jest bardzo kuszące. To naprawdę niewiele kosztuje. Wysiłek jest stosunkowo mały: nie trzeba angażować się osobiście, ujawniać siebie, wchodzić w relacje, narażać się na ocenę innych, wystawiać na dyskomfort. Wiedza jest w gruncie rzeczy czymś anonimowym, pozaosobistym, wygodnym i bezpiecznym. No cóż, niska cena – mały zysk.

W procesie uczenia się wiedza jest oczywiście ważna, ale nie ma co przeceniać jej znaczenia. Psychologowie podkreślają, że sama informacja ma niewielką moc regulacyjną, co oznacza, że prawdziwa zmiana zachodzi na głębszym poziomie wykraczającym poza obszar rozumu. Aby nauczyć się nowych umiejętności, aby dokonać rzeczywistej zmiany, ważne jest angażowanie również innych funkcji pozaracjonalnych. To gwarantuje zdobycie pełnego, różnorodnego doświadczenia, które zakorzenione jest w ciele, odwołuje się do emocji, posiada wymiar poznawczy i manifestuje się w odpowiednim zachowaniu. Dopiero taki zestaw pozwala na mocne zakorzenienie się zdobywanych umiejętności.

W procesie uczenia się zawsze mamy do czynienia z całą osobą. I dopiero angażowanie całej osoby pozwala w pełni spożytkować jej potencjał rozwojowy.

 

Ryszard Kulik

Dodaj komentarz