KONTAKT

Adres:
Gajrowskie 12a
11-510 Wydminy

Bartosz Płazak tel. 502 351 161

Obserwuj nas

Category: Bartosz Płazak

A jednak wolność…

A jednak stres i napięcie są po prostu obecne. Towarzyszą po prostu pracy z ludźmi, z grupą. Trochę nie ma zmiłuj się. Zawsze są. Niezawodni towarzysze. Nawet może … lepiej jak są i może ich obecność oznacza zdrowie psychiczne prowadzącego ;). No bo nie wiesz co będzie, jest zdrowym odruchem choć odrobinę czujności mieć. Zdrowego napięcia. Razem z napięciem pojawiać się może energia, sprawność, uważność.  Jednak więcej niż odrobina tegoż przeszkadzać może. Zabierać możliwości. Przyczynia się do bycia z jakiejś części tylko, niekorzystania z tego co najlepsze, nie sięgania do tego co czeka w kolejce przygotowane, tamto, najlepsze.

Mit przygotowania merytorycznego do pracy z grupą mówi, że jak jesteś przygotowany to stresu nie będzie albo będzie mniej.  Superwizje warsztatów i doświadczenie własne i bliskich trenerów mówią mi raczej, że owszem scenariusz i wiedza w temacie są ważne, ale nie najważniejsze. I nie chronią od nadmiaru napięcia.  Istnieje przestrzeń wewnętrzna i to co w niej, która pozostawiona bez  rozpoznania /świadomości/pracy/integracji sprawić może, że i ze scenariuszem będzie ciężko. Wiele razy, długo, może wciąż być ciężko.  W tej przestrzeni są te części nas, mnie, Ciebie, każdego,  które trudniej przeżywają prowadzenie grupy, a więc wystąpienie przed innymi, sprawdzanie się,  bycie w ogniu pytań, bycie pod obciążeniem oceniającymi oczami innych, czucie potrzebujących serc  tych co przyszli tu po coś.

Praca własna nad uporządkowaniem tych wewnętrznych przestrzeni, osobowości i ich spraw jest od zawsze w centrum mojej uwagi.  Pracuję z moją własnym wnętrzem i zachęcam do tego innych. Kompetencje merutoryczne, proces, narzędzia, wiedza, samoświadomość… każdy z tych kierunków jest ważny i potrzebny dla pracy warsztatowej.  Rozwijanie samoświadomości, sięganie do miejsc wołających o uzdrowienie uznaję jednak za kluczowe dla powodzenia pracy z innymi. Stanowi ono fundament efektywności, wolności, spokoju, czyli nie-napięcia. (Docelowa) cisza w prowadzącym to szansa na ciszę  w grupie. Ciszę rozumianą jako przeciwieństwo napięcia. Bo to napięcie we mnie/tobie przenika też grupę i porusza/zwiększa jej napięcia.  Dopiero na takim fundamencie postawiona kompetencja prowadzenia grupy i  kompetencje  merytoryczne prowadzącego mogą   całościowo i w pełni oddziaływać, zwiększając  szanse na powodzenie w uczeniu się uczestników. Powodzenie czyli co?

Widzę kilka powodzeń, kilka części większego powodzenia, stanowiącego o satysfakcji i poczuciu sensu grupy i prowadzącego.

Dobór najlepszych środków przekazu. Wymaga uwolnienia dążenia do wykazania, że najlepsze środki to te, którymi dysponuje akurat prowadzący, albo je najbardziej lubi. Wymaga uznania potrzeb, możliwości i wydolności grupy, w akurat tym warsztacie.

Podejmowanie decyzji kluczowych dla procesu.  Potrzebuje zaufania do siebie, nazywanego często wiarą w siebie. Potrzebuje integracji krytycznych części nas, często starych, nieświadomych procesów, działających jak program wirusowy. Nie antywirusowy, choć bywa pod niego się podszywa.

Możliwość adekwatnej odpowiedzi na trudności, zaburzenia innych.  Potrzebuje po prostu zadbania o siebie, uleczenia miejsc w sobie, prowadzącym, które dotykane zaburzają prowadzącego. A ten z natury ma przecież za zadanie prowadzić grupę a nie zajmować się samouspokajaniem.

Osiąganie wyników przez osoby i przez grupę. Dobrze jeśli pojawia się nie tylko wtedy kiedy cele są osiągane w całości,  w części, ale też kiedy tylko trochę są osiągane przez osoby, które akurat tyle mogą osiągnąć. Akceptacja tego „trochę” wcale nie jest łatwa. Prowadzący często chcą, żeby uczestnicy osiągnęli więcej niż mogą, albo tyle ile trener widzi, że jest do osiągnięcia. Początek współczucia jest „niestety” w miejscu współczucia dla siebie. Jeśli pozwalam sobie by trochę było sukcesem, innych też zwolnię z obowiązku sięgania po więcej.  Potrzebuje rezygnacji z części dążeń.

Wewnętrzna satysfakcja prowadzącego. Potrzebuje  zgody na to, że to czego dokonuję było wystarczająco dobre, najlepsze na ten moment, potrzebuje umiejętność akceptowania tego co nie poszło i odnajdywania ścieżki korekty/akceptacji/nauki, potrzebuje uznania krytyki i odrzucenia krytykanctwa.

Część osób podejmuje wysiłek własnej, wewnętrznej pracy uzdrawiającej. Ci odważni wojownicy o wolność, od środka,  mierzą się z sobą. Spotykają się z zawiłościami, wyparciami, pominięciami, splątanymi procesami,  trudzą się nad ich rozplątaniem, przecięciem, porzuceniem… Często odkrywają je dzięki pracy w grupie, informacji zwrotnej, konfrontacjom w spotkaniach z lustrem grupy, dzięki interwencji trenerów, współpracy z kotrenerami. Praca w długich procesach rozwojowych, w grupie o dużym zaufaniu i wysokim poziomie znajomości wzajemnej, jest szczególną szansą dowiedzenia się więcej o sobie, może być bodźcem do podjęcia głębszej pracy nad wolnością-efektywnością-radością życia.  Praca indywidualna wspiera ten proces i pozwala sięgać po głębsze pokłady wolności.

Wolność wewnętrzna pozwala uzyskiwać lepsze rezultaty przy zaangażowaniu mniejszej ilości życiowej energii, więcej zadowolenia, satysfakcji, dalszej konstruktywnej korekty. Poprawia jakość życia. Powodzenia różnej treści znakomicie ją wzmacniają. Powodzenia w pracy z ludźmi wzmacniają porządek wewnętrzny, ten sam który pozwala Ci te Powodzenia osiągać. Synergia. Wolność wzmacnia wolność.

Bartosz Płazak

Czy trening interpersonalny to przeżytek?

Czy trening interpersonalny to przeżytek? Czy trening nie jest za mocny na te czasy? Może nie trzeba przeżywać tych wszystkich emocji, żeby się czegoś nauczyć o sobie?  Czy trening naprawdę przydaje się, czy nie można powiedzieć ludziom po prostu tego co jest jego treścią zamiast siedzieć te kilka dni na odludziu? Czy trening nie jest nudny, ileż można?

Fascynują mnie te tezy w tych pytaniach. Słyszę je od osób, które nigdy na nim nie były, również od tych mających za sobą nieudany trening,  i to się zdarza, albo, od osób, które miały do czynienia z quazi treningiem czyli np. trzy dniowymi zajęciami, z powrotem do domu na noc, bez głębszej pracy rozwiązującej napięcia. Słyszę je od osób, które wyraźnie stoją przed progiem używania większej części siebie w pracy i życiu, słyszę je też od utytułowanych coachów, trenerów, terapeutów, słyszałem je na wykładach renomowanych nauczycieli metody. Niezmiennie fascynuje mnie nadzieja na posiadanie czegoś po co się nie sięgnęło i nie przeżyło, zaklęta w strachu przebranym za możliwość.

Uczestniczyłem jako prowadzący lub współprowadzący, dotąd w około 40 treningach. Były intensywne, pełne przeżyć, głębsze i płytsze zależnie od możliwości i gotowości uczestników, były bezpieczne a wspomnienia z ich przebiegu wracają do dziś w spotkaniach z osobami, które w nich uczestniczyły.

Czym dłużej prowadzę treningi, pracę warsztatową, pracę indywidualną, im dłużej spotykam się z ludźmi w biznesie, codziennej pracy tym bardziej widzę jak trudno jest osobom sięgać do swojej całości. Jak bardzo lęk przed okazaniem siebie w stanie innym niż ten najczęściej używany, znany, chciany, akceptowany, blokuje pełnię i kreuje maskę.

System, w którym żyjemy w obecnych czasach skutecznie oducza jego mieszkańców bycia w pełni. Przyspiesza życie, dyktuje akceptowalne zachowania, kreuje krępujące normy pod pozorem ułatwiania życia, wolności i bezpieczeństwa. Nakazuje spolegliwość i dostosowanie. Wynosi na piedestał umysł, logikę, poprawność. Od przedszkola do emerytury. Sprzeciw, zdziwienie, pytanie, złość, inne zdanie, odrębność, kreatywność, są trudne z wyjątkiem tych politycznie wspieranych, czytaj po coś potrzebnych. Ktoś będący bliżej całości z pewnością coś zakwestionuje, zburzy, zmieni, oddali się, a to może utrudnić osiąganie tego co ma być osiągane. Czym więcej tak żyjemy tym więcej tak żyjemy.

Staranie. Uczymy się bycia jakimiś by coś mogło być tak jak ma być. Uczeń po stopnie, student po dyplom, pracownik po premię, kredytobiorca po mieszkanie i spokojną spłatę, małżonek po miłość, pracodawca po wynik, nauczyciel po akceptację uczniów, polityk po pieniądze lobbystów, artysta po publiczność i chwałę. Prawidłowości, algorytmy dla umysłu. Jak to osiągnąć. Staramy się robić to co w tych czasach staje się normą, jest treścią algorytmu, płacąc kontaktem z głębszym sensem roli, czasu, etapu życia, Ja.

Sięganie do siebie, swoich wartości, swojej głębokiej świadomości, swojego wewnętrznego wiedzenia, czucia i emocji staje się passe. Jest mocne i  wymagające, kiedy ktoś już jest z tego miejsca. Trudniej je pominąć, trudniej zamknąć, ma więcej energii niż argumentacja umysłu. Bycie z naturalnej całości, mam wrażenie, dziś staje się coraz większą rzadkością. Naturalna, płynąca z wewnątrz, czująca, żywa obecność wycofuje się wobec narastającej większości poprawności. Koszt? Cierpienie wewnętrzne. Oddalanie się od wewnętrznej istoty siebie daleko aż  do zapomnienia. Społeczności po cichu znoszące udrękę pracy i życia tak jak ma być. Osoby zmęczone i nie umiejące przekroczyć progu powrotu do siebie spod dyktatu przykazań społecznych jak żyć, pracować, po co się jest.

Kiedy siadasz w kręgu na treningu interpersonalnym  w bezpiecznych warunkach, wśród sobie podobnych poszukiwaczy, opierasz się na zasadach i masz przy sobie przewodnika możesz wracać. Czym dalej odszedłeś tym twoje emocje mogą być większe, przeżywanie ich mocniej nacechowane lękiem. Silniejsza ekspresja tego co nagromadzone może chcieć się wydarzyć a to trud do przejścia, przygoda do przyjęcia, surwiwal w wewnętrzną dzikość. Wracanie do domu kiedy się w nim dawno nie było jest wyzwaniem, nagroda jednak za samo dotarcie i zrozumienie oddalenia/oddzielenia jest bezcenna. We wspólnocie kręgu podobnych szczególna.

Trening interpersonalny nie obiecuje oświecenia, lekkości ani łatwego życia zaraz po.  Nie bardzo też uczy konkretnie uchwytnych technik choć trochę tak. Trening na pewno nie jest atrakcyjnym wystąpieniem mówcy, pełnym ciekawych teorii, błyskotliwych naukowych doniesień szkoleniem. To spotkanie ze sobą w dostępnej dla Ciebie pełni i prawdzie, wspierane przez krąg podobnych do Ciebie wędrowców do człowieczej głębi. To krąg pierwotnej prostoty przeżyć, piękny i doniosły bo pełen powrotu do źródła, serca i duszy.

Najbliższy trening tu:

https://hst.edu.pl/warszawa-wiosna-2022/

Po co trenerowi coaching? (warsztat kompetencje coachingowe)

Praca edukacyjna, rozwojowa z grupami może mieć wiele twarzy. Trenerzy bywają nauczycielami, guru, ekspertami, gwiazdami, szkoleniowcami, prezenterami a także facylitatorami, procesowcami, reprezentantami jakieś metody… Bywają trzymającymi kręgi, towarzyszami, coachami. Niekiedy reprezentują jakieś szkoły, podejścia, wyprowadzają indywidualną jakość w pracy z grupą z swojej pracy lidera, terapeuty, wysokich kwalifikacji w swojej dziedzinie. Prowadząc grupę możesz być od ludzi bliżej lub dalej. Możesz bardziej  dzielić się sobą, opowiadać o merytoryce, realizować z grupą zadania i pomagać wyciągać wnioski. Możesz do ludzi mówić albo/i ludzi słuchać… Możesz też uprawiać każdy z tych wariantów zachowań prowadzącego, dobierając je zależnie od potrzeb i możliwości grupy, zwracając uwagę na procesy grupowe, które mogą je utrudniać lub wspierać.

Wariant pracy z grupą bazujący na procesie grupowym, obserwacji potrzeb uczestników i doborze zachowań prowadzącego do tego na co pozwala i potrzebuje grupa wydaje się nam być szczególnie efektywny. Buduje bezpieczeństwo konieczne do uczenia się osób, a także wymianę, synergię w grupie i pomiędzy grupą a prowadzącym. Wydaje się też być bardzo  adekwatny w czasach kiedy ludzie mają znaczną, różnorodną wiedzę i doświadczenie, różnorodne, często świadome potrzeby, byli na wielu szkoleniach, w czasach kiedy tyle zmiennych wywołuje tak różne potrzeby w ludziach. Na warsztatach Holistycznej Szkoły Trenerów właśnie ten sposób pracy uprawiamy i pokazujemy go naszym Uczestnikom.

Dla prowadzącego grupę w kontakcie, bliskości, z uwzględnieniem wielości,   (…) przydatna jest postawa coacha. Spośród wielu prawideł/modeli  coachingu najbliższe nam są ciekawość, obecność, towarzyszenie, praca pytaniami, dorosła relacja , partnerstwo. Te elementy szczególnie podkreślamy jako wartości i kompetencje prowadzących grupy w kierunku rozwoju, holistycznie.

Zaciekawiony prowadzący ma szansę kierować swoją uważność na to co jest i na to co chce się wydarzyć w grupie. Za wewnętrzną ciekawością może pójść zewnętrzne działanie w postaci pytania, ćwiczenia, wzmożonej obserwacji, ujawnienia wyników obserwacji i intuicji prowadzącego. Reakcja grupy będąca odpowiedzią na nie może być wskazówką, przewodnikiem do dalszych decyzji, czy propozycji i prowadzenia grupy. Może być  przedmiotem negocjacji, procesowania trudności, wskazówką do zmiany scenariusza, może być czymś co usłyszysz po prostu i pozostaniesz przy swoim. Istotą jest odebranie wiadomości i nadanie odpowiedzi. Dialog.

Coachingowa, partnerska postawa pomaga uznać  równouprawnienie potrzeb Uczestników, wspiera słyszenie ich. Dorosłe widzenie relacji z grupą, celów, roli i zadań prowadzącego, w świetle umowy którą ma on z grupą, pomaga dobrać wspólnie dalsze kroki.

Obecność, bycie partnerem (obok ról związanych z realizacją pracy z grupą), a chwilami członkiem grupy, czy po prostu osobą, dzieje się przez ujawnianie własnych uczuć, potrzeb, wizji, ograniczeń, dawanie propozycji, działanie z uważnością by nie nadużywać swojej wyższej rangi  prowadzącego, ani nie dać się zdominować jako dostarczający pracę w relacji z klientem. Są one również, w naszym rozumieniu aspektami postawy trenera-coacha.

Łączenie tych działań w uważności  jest łatwiejsze jeśli posiadasz wiedzę, umiejętności i rozumienie  roli coacha i włączasz je do pracy z grupą.  Warsztat coachingu w odniesieniu do pracy z grupami w programie Holistycznej Szkoły Trenerów:

https://hst.edu.pl/warszawa-wiosna-2022/

Po co pracującemu z grupami warsztat pracy z sytuacjami trudnymi?

Trudności, trudni uczestnicy, wymagające sytuacje, zagrożenia, zakłócenia, zaskakujące, nieoczekiwane zdarzenia (…) czyli nie dające się zaplanować okoliczności w pracy grupowej, po prostu zdarzają się. Prędzej czy później, każdemu. Może z czasem i praktyką mniej. Może z przybywaniem umiejętności rzadziej. Z większym doświadczeniem, łatwiej uznać dawniej trudną sytuację za normalną, nie zauważyć jej, nie uznać za znacznie obciążającą.

Tematyka radzenia sobie z trudnościami, jest tą, która szczególnie przyciąga uwagę adeptów sztuki pracy z grupami, pracy trenerskiej, facylitatorów, liderów, trzymających kręgi, liderów. Ciekawość i napięcie związane z potrzebą jej zaspokojenia, a także niepokój związany z tym trudnym tematem, są zwykle duże  i szczególne, kiedy uczymy się dopiero radzić sobie z trudnościami.  No bo każdy się ich spodziewa, słyszał, może  miał już pierwsze za sobą, obawia się ich, brakuje mu pewności siebie kiedy staje w miejscu radzenia sobie z nimi, w miejscu zadbania o grupę i o siebie, o pracę, proces, cele.

Często oczekiwaniem tych, którzy za chwilę mają sobie radzić jest szybkie uzyskanie niezawodnych technik radzenia sobie z… No właśnie.  Z modelowymi trudnościami może i byłoby możliwe napisać jakieś scenariusze radzenia sobie, choć i dla nich miałyby one  ograniczoną skuteczność. Życie w grupie, czytaj prowadzenie warsztatu, ma szereg kontekstów budujących obraz sytuacji i idący za nimi sposób reagowania prowadzącego, radzenia sobie z trudnością. W miejscu połączenia kontekstów sytuacyjnych z zasadami poruszania się w sytuacji trudnej, a także z meta umiejętnościami (postawami i towarzyszącymi im zachowaniami), można mówić o stosowaniu technik czyli o radzeniu sobie z trudnościami. Choć raczej te techniki są prostymi zachowaniami, ujawniającymi coś o sytuacji, emocjach, potrzebach, możliwościach rozwiązań, odwołaniach do jakiegoś zaplecza. W tym sensie, może nawet wcale nie ma technik radzenia sobie z trudnościami.  Dlatego wielu uczących się  pracy z trudnościami jest zdziwionych tym jakie jest to proste.

Sytuacje trudne powstają z kilku przyczyn. Ich poznanie, wcześniejsza świadomość możliwości zaistnienia trudności to pierwszy z kluczy. Chodzi tu o ograniczanie zaskoczenia, umożliwianie spokojnej reakcji, dawanie sobie możliwości przygotowania. O ile spodziewasz się np.  roszczeniowych uczestników, możesz się na to przygotować (merytorycznie lub mieć dobre asertywne odpowiedzi obronne, możesz mieć strukturę pracy ograniczającą wydarzenie się tego trudnego). O ile spodziewasz się małego zaangażowania uczestników, możesz dobrać narzędzia łagodniej aktywizujące uczestników, przygotować się do większego zaangażowania własnego, zaplanować interwencje aktywizujące. I tak dalej. Właściwie na każdą okoliczność jest możliwość choć trochę się przygotować,  mieć strategię, zaplanować jakieś możliwe zachowania, poznać swoje granice oddziaływania, odpuszczania, wpływania. Wzmocnić się wewnętrznie, zbudować sobie zaplecze w własnym przygotowaniu.

Oczywiście Uczestnicy bywają trudni. W tej sprawie warto wiedzieć co jest najważniejsze, jaka jest rola prowadzącego, jakie ma własne słabości i czułe punkty. Dzięki temu łatwiej będzie dobrać interwencję, która będzie najłagodniejsza dla tej osoby dla grupy i dla prowadzącego.

Szczególną przyczyną trudności jest sam prowadzący, który jakoś wpływa na grupę, która w wyniku tego zachowuje się w sposób, który prowadzący przypisuje grupie, co z kolei powoduje nakładanie się i narastanie trudności.  Sposobem redukcji trudności z tego punktu widzenia, nie jest żadna technika (rozumiana domyślnie jako oddziaływanie na grupę) a raczej coś co pomagało by zobaczyć prowadzącemu siebie jako źródło trudności.  I tu raczej liczy się pokora i samoświadomość niż wiedza o sposobach. Jest też sposób w jaki to można zrobić ale co komu po nim kiedy widzimy problem w grupie a nie w sobie.

Radzenie sobie w trudnych sytuacjach ma wiele aspektów, twarzy, kontekstów, całą gamę kierunków i rozwiązań. Kluczowe dla efektywności wydają się być jednak po raz kolejny samoświadomość i zdolność obserwacji tej wielości aspektów, wyłonienia tego co jest kluczowe. Rozwiązania tej samej sytuacji podjęte przez różnych trenerów mogę być zupełnie różne  i każde z nich może być skuteczne.  Jednocześnie będą też takie, których stosowanie z większym prawdopodobieństwem przyniesie więcej złego niż dobrego. Jednym z nich jest stosowanie siły, nadmierne używanie przewagi, innym pomijanie kontekstów, pomijanie grupy i jej potrzeb, nadmierne nastawienie na cel i program, jeszcze innym nadmierne procesowanie trudności.

Tematyka sytuacji trudnych jest wymagająca i mało tu schematów gotowych do zastosowania.  Warsztat pracy z trudnościami umożliwia pojęcie zasad i filozofii, podejścia do grupy w takiej sytuacji, a następnie wybranie i nałożenie na tę warstwę  zachowań (technik/narzędzi). Uczestnictwo w warsztacie pozwala uzyskać informację zwrotną na temat Twoich umiejętności posługiwania się nimi w realnej sytuacji grupowej. I to dopiero można uznać za praktyczne uczenie się radzenia z trudnościami.

Zapraszamy  https://hst.edu.pl/warszawa-wiosna-2022/

 

Po co pracującemu z grupami narzędzia?

Ciekawe pytanie. Dla jednych rażąco nie na miejscu, dziwne, zaskakujące, posiadające oczywiste odpowiedzi. Dla innych podkreślające wolność pracy intuicyjnej, wolnej od sztywności, bycia w grupie. Jeszcze dla kogoś po prostu pytanie reprezentujące ciekawość w temacie.

Praca z grupą jest pełna wyzwań i niespodzianek. Tego rodzaju pogląd można spotkać na każdym forum trenerskim. Czym więcej pracujemy z grupami tym bardziej złożone niespodzianki, wyzwania, trudności, większe też i więcej nagród i satysfakcji, uczenia się, nowości, świeżości, rozwoju. Czym większe doświadczenie tym bardziej dostępne doświadczenie własnych kompetencji i luk, mocnych stron i zasobów, tym większa potrzeba posługiwania się narzędziami by sprawniej prowadzić innych.

Prowadząc grupy trenerskie spotykam się z niechęcią do struktury.  Osoby wcześniej pracujące z grupami w kręgach, warsztatach, nauczające bądź prowadzące grupy w procesach o charakterze ceremonii, robią to często intuicyjnie, wzorując się na tym co sami widzieli na innych warsztatach, swoich nauczycieli. Podążają za tym co przyniosło im rozwój, przyjemność, nowość, wzbogaciło. Włączają w pracę własne wyobrażenia z obszaru roli nauczyciela, lidera, facylitatora, trzymającego krąg. Często robią to nie mając rozeznania w zagadnieniach funkcjonowania grup i sposobów pracy z grupami, nie znając systemów i założeń, znakomicie ułatwiających tę pracę i dających wiele możliwości na jej wzbogacenie a także dających pewność i bezpieczeństwo prowadzącemu i wszystkim. Jednocześnie uznają strukturyzowanie pracy i używanie technik za coś zabierające, spłycające, uziemiające w pejoratywnym tego słowa znaczeniu.

Nie musisz stosować narzędzi. Uwolnijmy się od domniemania, że to konieczne, z drugiej strony jednak z wielu powodów warto je znać.

Znajomość technik pracy z grupą pozwala na bardziej efektywne włączanie energii grupy do pracy. Zaangażowanie Uczestników, przy pomocy technik  w omówienia tego czego się uczą, znakomicie podnosi zrozumienie tematu przez nich, a dodatkowo uruchamia i integruje grupę. Umiejętność posługiwania się narzędziami pozwala szybko modyfikować sposób pracy zależnie od potrzeb i możliwości grupy. Korzystanie z narzędzi pozwala uwalniać napięcie, podnosić energię, otwierać i zamykać to co wrażliwe i ważne dla uczestników.  To techniki pracy pozwalają sprawnie zebrać potrzeby i zabezpieczyć dalszą pracę.  To właśnie sposoby i struktura pracy przywracają bezpieczeństwo kiedy brakuje go w grupie w związku z jakąś sytuacją trudną. Technikami pracy posługujemy się chcąc zrealizować temat, cele, budować atmosferę, włączać Uczestników, dzielić Uczestników, sprawiać by rzeczy się działy. To techniki są bardziej bezpieczne dla prowadzącego niż praca na otwartym procesie.

Kiedy nie robimy tego technikami – czytaj siłami całej grupy musimy to robić przy pomocy siebie, co oznacza niestety znacznie większe obciążenie. Oznacza też, że stajemy raczej w roli nauczyciela a nie towarzyszącego,  opiekuna a nie trenera, moderatora a nie facylitatora, mentora a nie coacha. Pomijając nazewnictwo,opieranie się bardziej na swojej energii, prowadzenie, dawanie,  daje poczucie pozornej bliskości z grupą, jednak raczej  jesteśmy od niej dalej, raczej wyżej, i dźwigamy więcej odpowiedzialności za wyniki pracy. Paradoksalnie to właśnie prowadzi często do sytuacji trudnych. Ludzie bowiem coraz częściej męczą się nadmiarem prowadzenia i opieki, dbałości, za to szukają autonomii.

Wreszcie znajomość technik i zasad posługiwania się nimi pozwala zaprojektować scenariusz zajęć, którego realizacja przynosi konkretne rezultaty Uczestnikom, a to jest podstawowy cel i obowiązek pracy prowadzącego.

Znajomość technik nie zobowiązuje do ich stosowania.  Praca na tym co niesie grupa, na procesie wydaje się być bardziej przyjazna i bliska temu co jest istotą potrzeb uczestników.  Można też, zwłaszcza na początku drogi w pracy z grupami łączyć strukturę/techniki z procesem/intuicyjnym podążaniem. Wtedy omówienia tego co wypracowaliśmy w strukturze są przestrzenią do pracy na procesie. Łatwiej jednak jest kontrolować to co się dzieje na sali, łapać oddech i dawać grupie zadania(techniki) -oddech dla nich.

Narzędzia pracy grupowej wspierają też uzyskanie rytmiki i przewidywalności pracy. Grupy rzadko czują się od razu bezpiecznie. Rytm, przewidywalność, krótkie kawałki wspierają budowanie gruntu do dalszej głębszej pracy.

I wreszcie wielość technik. Wielość, różnorodność, modyfikacje i dodatki mogą uczynić z prostych i może suchych technik pracy barwne, kolorowe, przyciągające albo i surowe i esencjonalne jakości w pracy z grupą. To Ty wybierasz narzędzia. Ty je przetwarzasz, dostosowujesz do siebie, modyfikujesz, dostosowujesz, odrzucasz i przyjmujesz, zmieniasz. Możesz włączyć do swojej praktyki możliwości które narzędzia niosą, uczynić je swoimi przedłużeniami, budować na nich swój styl pracy zamiast zmieniać to co twoje bo gdzieś ktoś napisał, że np. dyskusja to ma tak wyglądać. Przyjmij wartość, zmodyfikuj treść i osiągaj więcej dzięki narzędziom.

Warsztat narzędzi jest piąty w naszym programie. Jednak nauka narzędzi dzieje się przez całą szkołę trenerów, możesz wciąż obserwować jak my to robimy, zapisywać, pytać, porównywać nas jako prowadzących.  Przyjdź i czerp.

https://hst.edu.pl/warszawa-wiosna-2022/

Po co komuś kto pracuje z grupami warsztat komunikacji?

Słowa robią różnicę. Utarte tory komunikacji, słowa i zachowania działające świetnie w jakiejś roli, sytuacji, mogą być mniej użyteczne w innej. Jeżeli masz czas i narzędzia by spróbować jeszcze raz możesz zakomunikować ponownie i osiągnąć cel. W grupie może być za późno na powtórkę, korektę, zmianę tego co już padło. Może też być konieczna dodatkowa praca do wykonania by odwrócić proces wywołany niezamierzoną komunikacją. Warto więc znać siebie, swój styl komunikacji, tendencje do jakiegoś sposobu wyrażania się. Warto dowiedzieć się jakimi słowami, intonacją, narzędziami, zachowaniami operować by coś osiągnąć, jakich unikać. Warto poszerzać swój zasób słów i trenować używanie tych, które są przydatne np. w instruowaniu uczestników szkoleń a których z natury używasz mniej.  Warsztaty komunikacji trenerskiej to sytuacja w której uzyskasz informację zwrotną na temat swojej komunikacji, wskazówki rozwojowe a także wiedzę i narzędzia do ich wprowadzenia w życie.

Nie można się nie komunikować. Nasze ruchy, intonacja, mimika, w znacznej części poza naszą świadomością, pokazują nas innym. Jest to coś na co mamy ograniczony wpływ. Znajomość siebie, zdawanie sobie sprawy, akceptowanie przekazu jaki nadajemy, wspierają swobodę i spójność nadawanego przekazu. Grupa potrzebuje do pracy bezpieczeństwa, które jest między innymi budowane przez spójność twojej komunikacji niewerbalnej. Warsztat komunikacji wspiera twoją samoświadomość w tym obszarze. Uczy znaczenia ekspresji niewerbalnej. Informacja zwrotna jaką na nim uzyskasz pomoże Ci budować spójność przekazu do uczestników twoich kręgów, warsztatów, szkoleń, wspólnoty, grup z którymi pracujesz.

Precyzja. Grupa to żywy organizm reagujący na bodźce, w tym na te,  dostarczane przez prowadzącego. Obok niezwykle ważnej wspierającej intencji u podstawy swojej obecności w grupie, prowadzący musi umieć precyzyjnie dobierać słowa i zachowania by dostarczać grupie wspierające jej pracę bodźce, by kierować nią we właściwym kierunku.

Proporcja. W komunikacji do innych ludzi, dla jej skuteczności, potrzebna jest zależnie od sytuacji różna proporcja jej składników. Komunikacja może zawierać mniej lub więcej wezwania do działania, budowania relacji, pokazywania siebie i swoich doświadczeń, informacji, oddziaływania perswazyjnego, wspierania… Świadomy dobór odpowiedniej proporcji tych komponentów to zadanie prowadzącego pracę grupową. To zadanie, które pozwala osiągać korzyści Uczestnikom a tym co pozwala je realizować jest właśnie precyzyjne komunikowanie się. O tym jest również warsztat komunikacji.

Różne narzędzia. Prowadzący, jako całość wysyłająca pakiety komunikacji, jest narzędziem oddziaływania na innych. W różnych sytuacjach grupowych, na różnych etapach szkolenia, procesu rozwoju grupy, w celu osiągania różnych celów, z różnymi grupami,  potrzebne będą różne ale spójne komunikaty. Nadane świadomie pozwolą osiągać cele grupy, satysfakcję uczestnika, prowadzącego. Do tego potrzebne są narzędzia. Są nimi np. nawiązywanie komunikacji, pytania, instrukcje, parafrazy, odzwierciedlenia, klaryfikacje, metafory, przenośnie, nawiązywanie relacji, stawianie granic, wiązanie, przekazywanie informacji, ujawnianie własnych poglądów, mówienie o emocjach i wiele innych. Warsztat komunikacji w pracy z grupą dostarcza narzędzi, uczy ich zastosowania, pozwala trenować je w praktyce i rozumieć cel ich stosowania i ważność w pracy z grupą.

Samopoznanie. Poprzez znajomość siebie zbliżamy się do miejsca wyboru. Tu akurat do wyboru narzędzi jakie stosujemy. Warto wiedzieć jakie narzędzia stosujemy intuicyjnie, jakie lubimy, jakie powinniśmy ćwiczyć, które służą jakim celom, którymi nie posługiwać się w jakich sytuacjach i swobodnie je wybierać do działania.

I o tym wszystkim ( i dużo więcej) na warsztacie komunikacji w Holistycznej Szkole Trenerów. Najbliższa grupa Warszawa maj 2022. Zapraszamy.

https://hst.edu.pl/warszawa-wiosna-2022/

Po co pracującemu z grupami trening interpersonalny?

Czy można pracować z grupami bez przygotowania obejmującego specyfikę funkcjonowania grup? Oczywiście można. Wiele osób tak czyni, mając wiele przesłanek za takim podejściem, i dowodów na to, że dobrze im idzie, że mają dobre wyniki. Grupy mogą przyjąć wiele różnych jakości o ile mają korzyści.

Można na różne sposoby prowadzić grupy. Niektóre sposoby mogą się nie udawać realizować, jeśli nie masz wiedzy i umiejętności w zakresie zauważania, uwzględniania go i współgrania z procesem grupowym.  W tym zakresie uczy Trening interpersonalny.

Trening interpersonalny ma kilka celów. Są nimi: rozwijanie grupy, samopoznanie, rozwijanie komunikacji, rozwijanie umiejętności budowania relacji, stawiania granic. Inne cele treningu to budowanie grupy do dalszej pracy w projektach, przeżycie procesu grupowego w bezpiecznej przestrzeni prowadzenia i kontraktu grupowego.

Trening interpersonalny stanowi okazję do przeżycia na własnej skórze procesu grupowego, doświadczenia jego zjawisk. Jest czasem doświadczania siebie, osób, relacji, grupy, bycia częścią tego co ma w przyszłości być fundamentem twojej pracy z grupami. Trening daje ci to doświadczenie. Bez tego doświadczenia, bardzo trudno jest posiąść wiedzę o procesach  grupowych, gdyż jest ona bez niego dość abstrakcyjna. Literatura tematu zaś bardzo uboga, ilość prac wydanych w Polsce znikoma.

W oparciu o rozumienie procesu uzyskiwane przez analizę zjawisk procesowych przeżytych na treningu uzyskasz  świadomość prawidłowości rozwoju grup. Świadomość ta stanowi fundament pracy z grupami. W oparciu o nią dobierasz narzędzia w projekcie pracy,  komunikację w prowadzeniu grupy, interwencje w trudnościach grupą czy jednostką, treści merytoryczne. W oparciu o świadomość procesu i świadomość siebie podejmujesz decyzje o własnych zachowaniach mających przynieść korzyści uczestnikom, powodzenie warsztatowi, Tobie satysfakcję.

Trening interpersonalny żeby przynieść maksymalne korzyści powinien trwać raczej dłużej niż 3 dni, odbywać się w odosobnieniu, opierać się na kontrakcie grupowym dającym mocne oparcie Uczestnikowi i Prowadzącemu, opierać się na standardach bezpieczeństwa pracy rozwojowej np. Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, być prowadzony przez trenera posiadającego rekomendację do prowadzenia treningu i odpowiednio dużą praktykę w tym zakresie.

Do uzyskania pełnych korzyści z treningu konieczne jest jego omówienie zawierające analizę zjawisk procesowych oraz dopełnienie wiedzą/wykładami w temacie.

Dla każdego kto prowadzi lub chce prowadzić prace z grupami (warsztaty, kręgi, szkolenia, wspólnoty, action learning, coaching grupowy, coaching zespołów, facylitację, treningi twórczości, improwizacji, spotkania zespołowe, pracę w trybie scrum, przywództwo zespołowe, terapię grupową… ) trening jest wielkim źródłem pomocnej wiedzy.

Dla każdego kto chce lepiej porozumiewać się na co dzień z innymi, lepiej budować relacje, być bardziej spójnym trening to skarbnica takiej wiedzy.

Zapraszamy na trening interpersonalny otwierający Holistyczną Szkołę Trenerów w Warszawie w maju 2022r.  https://hst.edu.pl/warszawa-wiosna-2022/

11 marca, 2022 by DW 0 Comments

Jeśli chcesz pracować z grupami…

Jak się przygotować do prowadzenia warsztatów, kręgów, grup? Co potrzebujesz by trwale, skutecznie, ożywczo, z korzyściami dla Uczestników i Ciebie działać? Odpowiedzi znajdziesz poniżej.

Prowadzenie grup to wspaniała, satysfakcjonująca, wzbogacająca, dynamiczna, różnorodna, ciekawa, pełna wyzwań, prowadząca do zmiany jednostki, rodziny, społeczności, świata praca. Superlatywy można mnożyć. Pewnie Ci, którzy się oddali temu zajęciu, dlatego właśnie często czynią je sposobem życia, zamiast traktować je jako pracę, są gotowi robić to dla samego tylko robienia tego nadal.
Praca z grupami, z ludźmi po prostu jest pracą z sensem, pracą ze zmianą, potencjałem, możliwościami i oporem im towarzyszącym. W jakimkolwiek temacie nie odbywała by się, można w niej odnaleźć wartość jaką jest wzrastanie Uczestników i prowadzącego.
Właśnie-prowadzącego. (*w obserwacji tej pomijam wszystkich pracujących z grupami z konieczności, przypadkowo, bo muszą, a woleliby coś innego robić).
Praca z grupami wymaga przygotowania. Przez jakiś czas, realizowana w krótkich formach, stroniąc od większych interakcji z Uczestnikami, bądź z pozycji nauczającego autorytetu może się udawać komuś prowadzić grupę intuicyjnie. Jednak przy dłuższych warsztatach, kręgach, wspólnotach, szkoleniach, nastawionych na osiąganie celu, przy rosnącej złożoności sytuacji rozwojowych, a zwłaszcza chcąc facylitować, towarzyszyć, być bliżej ludzi, konieczne staje się dysponowanie wiedzą i umiejętnościami a także postawą wspierającą rowadzącego/prowadzącą w roli.
Zapraszając osoby na warsztat, krąg, czy do budowania wspólnoty lub zespołu, warto widzieć złożoność procesu, w którego ważnym miejscu chcesz stać. Jego piękno, jak w świecie przyrody, po drugiej stronie ma moc, która potrafi stać się wymagająca, trudna, stawiająca na progu zdolności i możliwości prowadzącego i grupy. Uruchamianie tego procesu ma potencjał wartości, który do spełnienia się stawia swoje wymagania, które zapraszają umiejętności prowadzącego.

Szkolenie obejmujące dynamikę grupy, techniki pracy, komunikację, radzenie sobie z trudnościami, projektowanie form grupowej pracy, role(facylitator, coach, ekspert…), uważność, świadomość ekologiczną i etyczną, markę, zapraszanie, dialog z światem i styl pracy, holistyczne ujęcie zawodu, superwizję projektów działania z grupami – staje się potrzebne lub wręcz konieczne. W dzisiejszych czasach ujęcie pracy z grupą w holistyczny sposób zdaje się być trafne, bo otwiera wielość zachowań prowadzącego odpowiadających na wielość zjawisk grupowych.

Dlatego przygotowanie się do pracy z grupami wymaga czasu, spokoju, przemyślanej struktury. Raczej też nie może się zdarzyć w trybie on line, ani w kilku dniowym warsztacie. Pracę z grupami nazywam w myślach zawodem zaufania społecznego. Facylitując, ucząc, wspierając, interweniując (…) uruchamiamy w ludziach to czego szukają. Warto umieć to robić, znać modele wspierające Cię gdy tego potrzebujesz. Dla siebie i dla ufających Ci osób. Dla świata, by wspierać pole świadomego i dobrego.
Wartością rozwijania grup, wartością zawodów (trener, facylitator, coach, lider…)dla świata jest zwielokrotnione oddziaływanie, systemowy aspekt oddziaływania. Prowadzący wspiera rozwój osoby, grupy, a także, pośrednio ich systemów rodzinnych, zawodowych, społecznych. Ważne więc by wysiłek włożony w to, żeby zacząć tę pracę, był adekwatny, by móc ją długo kontynuować, rozwijać się, wzrastać, pracować w coraz bardziej zaawansowany sposób, bu powodować taki efekt śnieżnej kuli. Wysiłek ten jest potrzebny by ustrzec się przed tym co w tej pracy jest trudne, zatrzymujące, siejące zwątpienie. Utożsamiając się dziś z myślą Arnolda Mindelala i innych holistycznych terapeutów, fizyków myślicieli, wierzę, że to, że myślisz by pracować z innymi jest sygnałem z większego pola/świata, sygnałem mówiącym, że jesteś potrzebna/y dla większej sprawy. Ty najlepiej wiesz jakiej. Dobre przygotowanie zwiększa prawdopodobieństwo pozostania na ścieżce pracy grupowej, ścieżce zmiany, Twojej ścieżce serca.
Zapraszam Cię do udziału w warsztatach rozwijających osoby pracujące i chcące pracować z innymi. Uznajemy że jesteś najważniejszą dla siebie osobą i poprowadzimy Cię do umiejętności pracy z grupą poprzez samopoznanie. Wierzymy, że tylko znając siebie dobrze, możesz spójnie, świadomie, bezpiecznie, z wartością dodaną dla wszystkich prowadzić grupy. Znane powiedzenie mówi, że nauczyciel może zaprowadzić innych tylko tak daleko jak sam doszedł.
Dołącz do grupy wspierających przebudowę świata przez pracę z grupami, tych, którzy idą po przygodę z świadomością ścieżką samopoznania.
www.hst.edu.pl

7 października, 2021 by DW 0 Comments

Scenariusz czy improwizacja?

Scenariusz. Improwizacja. I to i to. Żadne z powyższych. Trochę tego, trochę tego. Improwizacja na scenariuszu. Scenariusz z improwizowanych elementów. Nie wiem. Jestem pewien. Zobaczymy. Oni mi pokażą co robić. 

Wydaje się, że z dwu elementów nie można zrobić więcej niż 8 możliwych wariantów. Jednak tym razem wychodzi, że tak. Bo elementów jawnych jest dwa. A z niejawnymi razem, możliwości wychodzi jednak więcej. I wcale nie będzie to 12, tylko więcej. Ile więcej, to zależy ile niejawnych włączymy. Figiel. Tu włączyłem grupę. Jest jeszcze prowadzący, warunki, może zleceniodawca, czas…. Więc na szczęście nie ma odpowiedzi. Można porozważać. Podobno ulubiona odpowiedź trenera to: „to zależy”.

Nigdy nie pracuję bez scenariusza. Nawet jeśli wiem z kim pracuję, znam grupę, znam wszystkie informacje o miejscu, temacie, czasie, oczekiwaniach, moich możliwościach teraz, doświadczeniach z poprzednich warsztatów tego typu czy na ten temat, robię scenariusz. Przeglądam ćwiczenia, modele, notatki, książki, zapiski. Robię mapę scenariusza, eksperymentuję z kolejnością elementów, badam spójność przekazu, logikę wywodu, sprawdzam elementy czy całość trzyma się kupy, wyobrażam sobie jak to będzie. Projektuję początki, zakończenia, zmieniam narzędzia, jeszcze raz przymierzam. Kiedy przygotowuję ćwiczenia, niekiedy je wymyślam, niekiedy biorę stare dobrze znane, niekiedy modyfikuję te kiedyś używane, pogłębiam rozumienie tego, co chcę przekazać, zauważam czego nie potrzeba aż tak, co można zastąpić czymś innym, co się powtarza. Przekładam rozwiązania techniczne, a niekiedy kawałki treści. W ten sposób sam zagłębiam się bardziej w temat i widzę w jakich wariantach technicznych mogę go przeprowadzić, jak płynnie i elastycznie modyfikować w trakcie dziejącego się warsztatu. Widzę też, które elementy są kamieniami milowymi, które stanowią fundament dla innych, wiem co muszę, co mogę zrobić, a co jest dodatkiem. Każda godzina poświęcona na scenariusz, to więcej spokoju na sali warsztatowej, to też więcej równowagi i mojej energii na kontakt z grupą. Może mogę powiedzieć, że w pewnym sensie zapominam o scenariuszu, kiedy siadam z grupą. Pamiętam o nim, kiedy potrzebuję. Kiedy coś się kończy i muszę „doczytać” co dalej jest możliwe. Albo kiedy się coś sypie, albo kiedy pojawiają się trudności, kiedy je rozwiążemy i jestem obciążony, pięknie jest mieć scenariusz.

Zawsze improwizuję. Kiedy staję na środku robię to, co sobie zamierzyłem… rzadko, trochę, niekiedy. Dzięki temu precyzyjnemu zamierzaniu na tyle wszedłem już w tę sytuację, że właściwie po prostu wiem, co mam do zrobienia. Cele są zawsze światłem i drogowskazem dokąd, jednak to co dzieje się na sali jest najmocniejszą informacją którędy iść, co zmienić, czego na razie nie robić. Uczestnicy mówią mi co robić na wiele różnych sposobów. Ciałem, spojrzeniem, słowem, reakcją, doborem i sposobem wejścia w kontakt, głośnością, wyciszeniem, zaciekawieniem, wycofaniem. Wspólny mianownik każdego startu warsztatu? Wejść w kontakt. Dopóki tego nie ma, właściwie nie wiadomo co robić. W sytuacjach bardziej formalnych, jak nie wiadomo co robić, robię scenariusz i patrzę co się dzieje. W grupach, które rokują na wejście w kontakt, szukam drzwi. Drzwi, furtki, bramy, szparki, szczeliny. Dotykam klamki, poruszam nią, szarpię, dzwonię pukam i zaglądam we wziernik od zewnątrz. Jeśli ktoś z drugiej strony odpowiada, staram się wejść w kontakt mówiąc jego językiem. W języku improwizacji – przyjmuję propozycję. W uważności na siebie i grupę, wzbogacam propozycję czymś od siebie i podaję z powrotem, jeśli wspólna opowieść zaczyna płynąć, siadam wygodniej i opowiadam razem z nimi. Przychodzi taki moment jak w scenie improwizowanej, że wiem co robić. Wtedy po prostu to robię, a to klika i już dalej idziemy bardziej razem. Sekwencja wielokrotnie powtarzana sprawia, że kilka godzin jest dość luźno i możemy działać jeszcze bardziej sprawnie, razem i realizować cele w poczuciu dobrej zabawy. Scenariusz postawiony na straży, cały czas z tyłu głowy, odhacza kolejne elementy. W innej kolejności, na inny sposób, ale cele ustalone przed warsztatem są realizowane. To punkt integracji scenariusza z improwizowaną realizacją na procesie. Pan Proces i Pani Improwizacja. Pan Krok i Pani Taniec. Liniowo i całościowo. Ani tak ani tak do końca. A jednak w zgodzie i przyjaźni. Cud. I tak też działa.

Bartosz Płazak

4 września, 2021 by DW 0 Comments

O feedbacku.

Narzędzie. Technika. Słowa. Na pierwszy rzut oka.  Postawa, świadomość, obecność. Patrząc trochę głębiej. Relacja, wpływ, uczenie, sposób bycia i wiele innych jeszcze określeń można by użyć. 

Informacja zwrotna często traktowana jest jak narzędzie. W ten sposób patrzą na nią liderzy, trenerzy, członkowie zespołów, ludzie mający chęć używać jej w codzienności. Uczymy się doboru słów,  schematów, dobierania narzędzia do sytuacji. Głowa zatem operuje narzędziem, z głowy jest to działanie, głową odbierając informację zwrotną wszystko będzie super na pierwszy rzut oka. Do głowy jest ta komunikacja.  Może stąd pewna rezerwa części osób (trenerów, liderów, osób w zespołach czy grupach, ludzi żyjących w swojej codzienności po prostu).  Może być ciężko ją przyjmować, jeśli się nie czuje, nie odbiera całości przekazu spójnie.

Perspektywa może się zmienić, jeśli spojrzymy na informację zwrotną szerzej. Właściwie każde zachowanie może być  informacją zwrotną. W kontekście tego, co wydarzyło się w interakcji w relacji, wobec drugiego człowieka.   Uwaga, pytanie, słuchanie, czas trwania interakcji, mienie czasu, zniecierpliwienie, zainteresowanie, podtrzymywanie tematu, zmiana tematu, skierowanie ciała, gestykulacja… Szerzej – dotrzymywanie umów, terminów, reakcje na propozycje, polecenia, prośby, zachowania mimowolne w dyskusji czy dialogu. Każdy ten szczegół mówi. Niestety kiedy raz zaczniesz to widzieć, po prostu już widzisz. Świadomość ma swoją ciemną stronę ;).

Obserwowanie, słuchanie, odbieranie trzecim okiem, intuicją, poza zmysłami (coś co można łatwo zbagatelizować uznając za nieistotne) to anteny odbiorcze na te wszystkie informacje zwrotne. Warto je ćwiczyć. Ich ciemna strona, kiedy już działają, same jak program antywirusowy, w tle,  to ilość informacji. Nagle robi się jej dużo. Dużo informacji zwrotnej. Mnogość, złożoność, wielokierunkowa interpretowalność. No i miało być łatwiej, a jest trudniej. Spokojnie, i  tu z czasem robi się łatwiej. Pomimo, że na początku głowa może puchnąć. Na jakimś etapie pojawia się pojemność na te sprzeczności, różnice, emocjonowanie, tkliwość tego, co widzisz.  Samoustanawia się przestrzeń wiedzenia. Masz swoją prawdę o tym, co widzisz, czujesz, słyszysz. Zauważasz po swojemu. I czym dłuższa i trudniejsza droga sprawdzania i uczenia się pośród tych sprzeczności, tym mocniej później wiesz. O ile jeszcze poszukasz dla siebie wolności w wiedzeniu, zgodny na nie, poczucie mocy tez wzrośnie.

Wszystko, co robimy wobec innych ludzi oddziałuje, komunikuje coś, nadaje, wysyła, przekazuje. Możesz to zapamiętać i obserwować informacje zwrotną wobec  twojej obecności, nawet te najbardziej subtelne, albo możesz je ignorować chroniąc się przed tym, co niosą. Przed informacją zwrotną. In-formacja. Formowanie wnętrza. Pytanie więc czy chcesz się formować (wybierając sobie informacje, które przyjmujesz) czy może zdecydujesz się ich nie odbierać, ignorować, pomijać i pozostać w swoim.  Polecam to pierwsze.

Formowanie siebie dzięki odbieraniu w uważności sygnałów zwrotnych rozwija uważność na własne sygnały. Rośnie samoświadomość wokół zachowania nadawcy, rośnie możliwość  uważnej i uczciwej, spokojnej komunikacji. Kiedy wiesz, że jakoś się zachowujesz informacja o tym nie zaskakuje, nie wystrasza, nie uruchamia autopilota nawykowych obron. Łatwiej jest stanąć za sobą, łatwiej przeprosić, łatwiej skorygować zachowanie bądź je wyjaśnić. In-formacja jest darem. Praca nad sobą jest motywacją do jej przyjęcia. Wynikiem mogą być lepsze relacje, lepsze osiąganie wśród ludzi, lepsza codzienność. Serdecznie polecam uczenie się informacji zwrotnej.

Bartosz Płazak